Otwierasz lodówkę, już w połowie obiadu. Może myślisz o grillowanym serze, może o szybkim makaronie – czymś łatwym. I nagle to dostrzegasz. Puszystą zieloną plamkę na kostce sera cheddar.
I nagle wszystko się zatrzymuje.
Czy wycinasz dookoła? Wyrzucasz całość? Stajesz tam przez 30 sekund, wpatrując się w nią, jakby miała ci odpowiedzieć?
Szczerze mówiąc, wszyscy przez to przeszliśmy.
Nie chodzi tylko o ser – chodzi o to, żeby nie marnować jedzenia, nie marnować pieniędzy, a także nie robić czegoś, czego później się żałuje. Porozmawiajmy więc o tym spokojnie, jak dwie osoby w kuchni próbujące podjąć mądrą decyzję.
Najważniejsze na początek… Jak groźna jest ta pleśń?
Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy, że nie każda pleśń jest wrogiem.
Niektóre sery są dosłownie zbudowane wokół pleśni – pomyślmy na przykład o serze pleśniowym. Ale cheddar? To nie powinno być częścią umowy.
To, co widzisz, to zazwyczaj rodzaj pleśni o nazwie Penicillium . Brzmi naukowo, ale mówiąc wprost – to powszechna pleśń. Pojawia się w odpowiednich warunkach: wilgoci, powietrzu i czasie.
Czy to oznacza, że jest to niebezpieczne?
Niekoniecznie.
Dla większości ludzi mała plamka na twardym serze nie stanowi zagrożenia dla zdrowia. Większe obawy dotyczą:
- Alergie lub nadwrażliwości
- Wdychanie zarodników (rzadkie, ale warte odnotowania)
- Albo głębsze zanieczyszczenie, którego nie widać
Więc nie – nie panikuj. Ale też nie ignoruj tego.
Rodzaj sera zmienia wszystko (serio)
Tutaj sprawy stają się nieco bardziej jasne i rygorystyczne.
Twarde sery (np. cheddar):
- Gęsta struktura
- Pleśń ma tendencję do utrzymywania się na powierzchni
- Zwykle do uratowania
Miękkie sery (np. brie, ricotta, serek śmietankowy):
- Wysoka wilgotność
- Pleśń rozprzestrzenia się niewidocznie wewnątrz
- Nie do uratowania
A gdyby to był ser brie? Zupełnie inna rozmowa. Wyrzuciłbyś go bez wahania.
Ale cheddar daje ci trochę pola manewru.