jest moje!
Levan oderwał się od framugi. W jego oczach pojawił się błysk, którego nie umiałam nazwać.
— Daj jej kopertę — powiedział. — Jeśli nie masz nic do ukrycia.
Nagle ktoś zapukał do drzwi. Raz. Potem drugi raz, tak mocno, że filiżanka z niebieskimi kwiatami przesunęła się po stole. Wszyscy zamarli. Marika spojrzała na Levana, a on pierwszy raz przestał udawać obojętnośćSięgnęłam do klamki, lecz zanim ją nacisnęłam, usłyszałam zza drzwi głos sąsiadki Nino:
— Irino, otwórz. Twoja matka zostawiła mi coś, co mam przekazać tylko wtedy, gdy oni oboje będą w środku…