których wtedy nie rozumiałam. „Nie wierz nikomu”. Odzieżciążowa
Levan stanął za moim krzesłem.
— Nie możesz tego odtworzyć bez pewności, że nagranie jest prawdziwe.
— Mogę — odpowiedziałam. — Bo to moja matka zostawiła mi tę kartę.
Marika położyła dłoń na moim ramieniu. Jej paznokieć zahaczył o oderwaną niebieską nitkę przy mankiecie.
— Irina, zanim naciśniesz, muszę ci coś powiedzieć.
— Co?
Spojrzała na Levana, potem na drzwi, za którymi wiatr uderzał w szyby.
— Tamtej nocy nie byłam sama z mamą. Widziałam, co robił, ale bałam się powiedzieć. A teraz wiem, że jeśli włączysz nagranie, już