W środku leżały wyciągi bankowe, poświadczony testament, zaświadczenie lekarza o pełnej świadomości mamy do ostatnich dni oraz brązowa koperta z imieniem Mariki.Marika długo nie mogła jej otworzyć. Sejfyi kasetki
— Przeczytaj na głos — poprosiłam.
— Nie potrafię.
— Tym razem przeczytamy razem.
Mama nie przepraszała w liście za testament. Napisała, że mieszkanie zapisuje mnie, bo to ja spłacałam leczenie i opiekę, ale Marika zawsze będzie miała miejsce w tym domu, jeśli odważy się wyjść z cienia Levana.
Policja przyjechała tego samego wieczoru.
Funkcjonariusze zabezpieczyli kartę, dokumenty i telefon Levana, w którym znaleźli