słowem.
Inspektor kontynuował inspekcję.
Dostrzegł szopę za domem.
Zmierzył odległość do płotu.
Zanotował coś w teczce.
Następnie ruszył w stronę zadaszonego tarasu.
Tam również sprawdził wymiary.
Sąsiadka stawała się coraz bardziej zdenerwowana.
– Ale ja nie prosiłam o sprawdzanie tego wszystkiego!
Inspektor odpowiedział spokojnie.
– Podczas wizji lokalnej mamy obowiązek odnotować wszelkie stwierdzone nieprawidłowości.
Po blisko dwudziestu minutach zamknął teczkę. – Niestety, jest
kilka kwestii wymagających dalszej weryfikacji; jeśli dokumenty potwierdzą stan faktyczny, będzie pani musiała doprowadzić wszystko do stanu zgodnego z prawem.
Sąsiadka stała nieruchomo.
Kubek z kawą drżał w jej dłoni.