w biegu.
– Jest! – krzyknęła. – Pies jest zrobiony ze zboża!
Helena wyszła z kuchni, wycierając ręce w fartuch, i długo patrzyła na wnuczkę.
– Czterdzieści lat – powiedziała cicho. – Czterdzieści lat i nikt
go nie zobaczył. Wiesz dlaczego? Wszyscy patrzyli na to, co się rusza. A on był w tym, co stoi spokojnie i tylko się kołysze na wietrze.
Zosia zapytała, czyj to był pies. Helena usiadła na ławeczce i opowiedziała jej o Burku, kundlu, który po wojnie przybłąkał się do jej rodziców, głodny i bojaźliwy. Chował się po stodołach, w stogach, wśród