ostry zapach, który od razu wzbudził mój niepokój.
Wcale nie przypominały zwykłych cukierków, tabletek czy słodyczy.
W tym właśnie momencie do pokoju wszedł mój syn. Pokazałam mu, co znalazłam, i zapytałam, co to takiego.
Początkowo drgnął, po czym natychmiast odwrócił wzrok i – z nieco zbyt dużym spokojem – powiedział, że to tylko cukierki, które dostał od dzieciaków z sąsiedniej klasy.