Zajmowanie miejsca w samolocie wiąże się ze specyficznym, kojącym rytuałem. Zapinasz pasy, regulujesz nawiew i czekasz na znajomy, kojący szum silników. Kiedy wózek z napojami w końcu wjeżdża na pokład, propozycja parującej filiżanki kawy lub aromatycznej herbaty wydaje się niczym odrobina luksusu na wysokości 10 000 metrów. To ciepły uścisk w filiżance, idealny na poranny wylot lub długi, spokojny lot nocny.
Ale jeśli się uważnie przyjrzysz, możesz zauważyć coś interesującego: osoby, które wiedzą najwięcej o samolocie – stewardesy – często grzecznie odmawiają sobie gorących napojów. Chętnie je nalewają, ale kiedy przychodzi